niedziela, 8 lipca 2012

Maja i Jej zwierzaki.


Po zamieszczeniu wczorajszego posta o burzy i braku strachu, nadeszła następna, przy której miałam niezłego pietra!!!!.
Chyba pierwszy raz w życiu się jej bałam, bo odgłosy były naprawdę przeraźliwe, szczególnie jeden przypominający rozbicie ogromnego zbiornika ze szkłem.
 Oczywiście siedziałam w oknie  ( Maja smacznie spała i w nosie miała grzmoty i taniec błysków na niebie)   i obserwowałam ten burzowy spektakl,  tym razem ze ściśniętym gardłem. 
Dodatkowo martwiłam się o Przyjaciół, którzy ten weekend spędzali na jachcie,  żeglując po mazurskich jeziorach. Wyobraźnia podsuwała mi obrazy łódki targanej wiatrem i atakujące ją  pioruny. A Oni tacy bezbronni.:( 
Moje obawy co do Przyjaciół na szczęście okazały się  bezpodstawne - wrócili z rejsu w komplecie,cali i zdrowi, ale rano stwierdziliśmy z Tatą, że piorun trafił w drzewo stojące 10 metrów od naszego domu. UFFF, mieliśmy dużo szczęścia po raz kolejny, bo pioruny jakoś szczególnie upodobały sobie akurat to drzewo, powtarzając atak sprzed roku.
Pszczółka rano była bardzo zdziwiona stanem ogródka i porozrzucanymi kawałkami kory drzewa.
Podnosiła je i oglądała, w końcu stwierdziła:
- Mamo, jaki bałagan, musimy posprzątać.
Po czym za moment zapomniała o sprawie i poleciała obrządzać z Dziadkiem swoje zwierzaki.


  -Dziadku, zobaczymy co robią gęsiaki.
Z daleka było fajnie, ale widok gęsi idących  gęsiego powoduje strach w Mai.
Dziwi mnie to trochę, bo lubi ustawiać rzeczy w szeregi...
.No tak, ale co innego jak taki szereg się porusza, gęga głośno  i nie można nad nim zapanować......



















Zupełnie inaczej jest z  królikami-te się nie odzywają, tylko czasem śmiesznie kichają jak się opiją wodą i są "Taaaakie mięciutkie i miłe!!!!"
Tutaj Maja zawsze kieruje swe pierwsze kroki, wołając już od wejścia:
-Dzień dobry króliki, jak się macie?
Witaj, już otwieram:)
Obowiązkowe noski-noski z Baksem
I buziaki też muszą być
Jeszcze trzeba sprawdzić jak rosną małe króliczki
I przywitać się  z ich króliczą mamą
"zrobię nosem jak królik"

I już można odwiedzić Monię i Gosię. Monia miała być Ignacym, ale w końcu dostała damskie imię( po mnie zresztą).




Nie wiem czy Maja myśli, że jak Monia to tylko Mama, w każdym bądź razie  powiedziała  do mnie , że idzie do mamy........
Stanąwszy przy Moni mówi:
-  cześć mamo, co robicie  Moniu?
Owieczka Monia


Potem jeszcze do królików sprawdzić czy mają sianko i wodę
" Powiem Ci zagadkę- co to jest-ma pióra i kolory i robi głośno tak: KUKURYKU!!!"






Na końcu odwiedzamy koguta KUBĘ i jego kury. Większość właśnie była na dworze w poszukiwaniu robaczków i innych co lepszych kąsków.
Kaczek nie udało mi się uwiecznić na zdjęciach, bo były na spacerze z gęśmi, a tych Maja nie chciała już dziś spotkać.

Podobają mi się rozmowy Pszczółki ze zwierzętami, są bardzo oryginalne.
- Jakie ty masz piękne oczy krowo!!!!!!
-Maja lubi smaczne mleko i masz takie duże cycuszki, daj łapę!!!!!!

Prawda, że fajnie? Pomijając to, że nie przewiduje zagrożenia i chce się przytulać do krowy, a najchętniej od tyłu i trzymając ją za ogon.........
Takie pomysły ma moja Córeczka.
Nie byłyśmy jeszcze w ZOO, ale domyślam się,  że Mai rozmowy z jego mieszkańcami   będą nie mniej zabawne.
Na koniec jeszcze zdjęcie rozbawionej Mai i w czasie zabawy z Amo-naszym jamnikiem.












5 komentarzy:

  1. Kontakt z naturą to jest to :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadkowie Mai też wychodzą z tego założenia:)

      Usuń
  2. Zazdroszcze zwierzaczkow :-) My co najwyzej na rybki w akwarium mozemy sobie poki co pozwolic. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Maja zazdrościłaby z kolei Wam- uwielbia rybki, ale kto zajmowałby się nimi? Ja owszem,lubię popatrzeć, ale nie mam serca do ich hodowli.Uściski!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam nadzieje, ze one same sie beda soba zajmowac, a my bedziemy tylko patrzec i od czasu do czasu je nakarmimy :-)

    OdpowiedzUsuń